W świecie polityki

W świecie polityki

W wyborach powszechnych w Polsce startuje wiele osób. Nie brakuje chętnych do zostania posłem, senatorem czy chociażby radnym. Jedni idą po władzę, by coś zmienić, poprawić na lepsze i zbudować bardziej przyjazny świat. Innym chodzi o pieniądze, pozycję, prestiż. Co więcej, spośród przedstawicieli tej pierwszej grupy z górnolotnymi założeniami, wielu już po zdobyciu stanowiska zapomina o wcześniejszych planach. Z biegiem czasu dostrzegają bowiem liczne przeszkody, jak również przyzwyczajają się do pewnego standardu życia. W następstwie tego więcej energii oraz czasu poświęcają na utrzymanie się na stanowisku niż realizowanie obietnic wyborczych.
Udział w wyborach to wciąż dla wielu głosujących Polaków powód do dumy. Pójście do wyborczej urny postrzegają jako swój przywilej i obowiązek. W tym konkretnym momencie mają również okazję poczuć, że ich głos, wartości czy przekonania są ważne. Wspierając konkretnego kandydata, liczą też na załatwienie określonych spraw. Niestety, z reguły dosyć szybko po wyborach okazuje się, że obietnice składane przez kandydatów startujących w wyborach nie mają wiele wspólnego z późniejszymi działaniami przedstawicieli władzy. Zazwyczaj pojawia się problem braku pieniędzy, tego że czas jest niesprzyjający lub na drodze stoi niedająca się ominąć ani przeskoczyć przeszkoda. Ponadto wyborcy mogą usłyszeć bardzo często, że politycy będą dalej rozmawiać o danym problemie. Nie wiadomo tylko, jak długo takie rozmowy będą trwały ani kto z kim będzie je odbywał. Jednym słowem wielka niewiadoma. Najczęściej zwykły obywatel dochodzi do wniosku, że będzie tak, jak było. W końcu pojawia się również nadzieja, że może nie będzie przynajmniej gorzej.
Z punktu widzenia obywateli i wyborców świat polityki jest miejscem, które bardzo ciężko zrozumieć. Rządzący podejmują decyzje bez konsultacji społecznych, chociaż takowe były wcześniej solennie obiecywane. Opozycja wykłóca się o wszystko, czasami nawet zaprzeczając sobie samej. Dobrze widać to chociażby po częstych zmianach stanowiska w partiach, które w przeszłości miały w sejmowych czy senackich ławach większość, a teraz posiadają znacznie skromniejszą reprezentację i musiały pożegnać się z władzą. Trwa niemal wieczny spór, który prawie nigdy nie prowadzi do rozwiązania kompromisowego. Wydaje się, że rządzący nigdy nie wchodzą w dialog z opozycją, a już na pewno nie ulegają jej argumentom czy naciskom. Wpływ na polityków u władzy mają jedynie obywatele. To oni jednocząc się, mają okazję coś zmienić, ponieważ mimo wszystko każdy polityk ma świadomość, że prędzej czy później ponownie będzie musiał zabiegać o głosy wyborców.
W powszechnym prawie obywateli do głosowania tkwi największa siła demokratycznego ustroju. Mimo wszystko decyduje większość, choć oczywiście nie musi mieć ona zawsze racji. Póki co nie wymyślono lepszego, bardziej sprawiedliwego ustroju państwa. Przy okazji kolejnych wyborów warto jednak dobrze zastanowić się, czy naprawdę chce się głosować na ludzi, którzy przez ostatnie cztery lata niewiele zrobili, aby ułatwić życie przeciętnego obywatela.

Dodaj komentarz