Kiełbasa wyborcza a coraz niższe frekwencje w wyborach

Kiełbasa wyborcza a coraz niższe frekwencje w wyborach

Na wybory w Polsce uczęszcza coraz mniejsza liczba uprawnionych do głosowania obywateli. Z wyborów na wybory coraz mniej Polaków wybiera się do wyborczych urn. I chociaż wszyscy chcieliby potem, aby wyniki wyborów zgadzały się z ich przekonaniami politycznymi, to jednak Ci, którzy na wybory nie poszli nie powinni się w tej kwestii ani trochę wypowiadać. Ale dobrze, nakłaniać do wzięcia udziału w wyborach w tym tekście nie będziemy. Za to spróbujemy odnaleźć przyczynę tego, że Polacy do wyborów nie chodzą i, że coraz częściej zdarza się tak, że o ważnych sprawach dla Polski decyduje mniej niż połowa Polaków.

Ostatnie wybory parlamentarne pokazały, że sprawami Polski interesuje się tak naprawdę odrobina ponad pięćdziesiąt procent dorosłych Polaków. Frekwencja wyniosła minimalnie ponad pięćdziesiąt procent. Ale i to jest bardzo mało. To znaczy dokładnie tak, że o losach tego kraju przez najbliższe cztery lata zadecydowało tylko pół państwa polskiego. No to należy się zapytać co się stało, że druga połowa została w domu i pozwoliła zadecydować pozostałym?

Nasze wytłumaczenie póki co jest tylko jedno. Absolutna utrata i kompletny brak wiary w polityków oraz w ich obietnice wyborcze składane przy okazji każdych wyborów i nigdy nie spełnione. Nabieranie się na kolejne polityczne obiecanki po prostu Polakom się znudziło, a skoro nie ma kandydatów godnych zaufania to po prostu połowa Polaków stwierdziła, że w czymś takim nie chce uczestniczyć. I w tym wszystkim jest sporo racji. Rzeczywiście przy każdych wyborach poziom kiełbasy wyborczej a raczej jej waga jest przytłaczająca. Ale przecież każdy dorosły człowiek potrafi chyba we własnym zakresie ocenić, co jest tylko obietnicą bez pokrycia a co jest tak naprawdę realną propozycją wyborczą.

Jeśli jakaś partia polityczna obiecuje wszystko na hurra to rzeczywiście macie prawo zwątpić w sens tego, czy to się wszystko da zrealizować. Jeśli ktoś opowiada bajki a drugi ktoś jeszcze większe to naprawdę można pomyśleć, żeby na czas wyborów schować się w domu. Ale pamiętajcie, że kiełbasa wyborcza i wyborcze obietnice to jest standard na całym świecie i nikogo nie dziwi to, że po wygranych wyborach zwycięska partia zapomina o wszystkim, co tak pięknie obiecała przed wyborami.

No i tak się właśnie potem dzieje, że zawodzimy się na kolejnych wybrańcach narodu i znowu okazuje się, że to wszystko jest bez sensu i, że mogliśmy na wybory nie iść bo niczego nie da się zmienić. Więc lepiej zostać w domu aniżeli iść zagłosować i kolejny raz zawieźć się na tych, którzy rządzą bądź do tego rządzenia aspirują. Frekwencja wyborcza spada a coraz więcej nas woli zostać w wybory w domu. I wracamy do punktu wyjścia, czyli tego, że na wybory iść trzeba bo od tego jest właśnie Nasza ciężko wywalczona demokracja. Frekwencja w Polsce zależy też oczywiście od rodzajów wyborów. Największą cieszą się wybory parlamentarne. Paradoksalnie to właśnie przy okazji tych wyborów pojawia się najwięcej obietnic bez jakiegokolwiek pokrycia. Ale mimo wszystko prosimy o to, żeby w każdych wyborach uczestniczyć aktywnie. Bo to jest Nasz obowiązek względem Naszej demokracji.

Dodaj komentarz